Samotność to nie stan cywilny albo ilość znajomych, gotowych poświęcać nam czas. To stan ducha i umysłu. Jesteśmy samotni tylko wtedy, kiedy pozwalamy sobie być samotni - zjawisko to nie istnieje samo z siebie, ale wyrasta z naszej natury i oczekiwań wobec świata. W dwudziestym pierwszym wieku powinniśmy już umieć sobie z tym radzić! Wbrew pozorom, to bardzo proste ;)
czasem mój smutek i moją samotność bardzo lubię, ale tylko czasem
OdpowiedzUsuńNo właśnie. I tu zazwyczaj tkwi problem ;)
Usuńa co w tym problematycznego? Ty też czasem "uciekasz" od ludzi. Każdy z nas czasem to robi, bo tego potzrebujemy. Człowiek musi od czasu do czasu pobyć sam, albo poczuć się samotny żeby zrozumieć na czym/ na kim mu zależy... nie jest tak?
UsuńWiesz, że się nie zgodzę. Problem tylko w tym, że nie jestem też w stanie przedstawić tu żadnych argumentów, niestety ;)
UsuńCo do bycia z ludźmi, to oczywiście - nie można cały czas być z kimś. Ale co do lubienia smutku i samotności, to lubienie smutku odpada - nie pozwalam sobie na to, bo wiem, jakie to niesie za sobą konsekwencje i że jest bezcelowe. Co do lubienia samotności... Samotność zazwyczaj lubi się do momentu, w którym naprawdę się ją poznaje ;)
I uwierz mi, staram się izolować jak najmniej!
a i jeszcze cytat z mojego ulubionego polskiego poety:
OdpowiedzUsuń"bo gdy w kole biesiady serce nas nie łączy,
gdy różnorodne myśli mieszkać z sobą muszą,
gdy dusza duszy pojąć, zrozumieć niezdolna-
próżno nektar napojów hojnie się wysączy;
śmiechy, piosnka, biesiada - wszystko jest katuszą;
u mnie rozkosz i życie, gdy moja myśl wolna."
nie wiem jak zinterpretowali to specjaliści, ale w tym kontekście powiedziałabym, że czasem człowiek może być wolny dopiero, gdy czuje się samotny, bo wtedy każdy zmysł staje się ważniejszy, każdy ruch, każde słowo innego człowieka, bo wtedy zaczyna rozumieć to, czego nie rozumiał będąc wśród innych.
naucz mnie
OdpowiedzUsuń